wtorek, 6 maja 2014

Czajką i Safranem

Dzisiaj środa, zatem Gloger płynie czajką, a Czajka dzieje Safranem.


Po kilkudziesięciu latach intensywnego czytania zyskałam niejakie rozeznanie w moich książkowych preferencjach. Okazało się mianowicie, że lubię stare, ładne, mądre, dowcipne, z obyczajami i koniecznie w okolicznościach liściastej przyrody nad rzeczką. Kiedy więc zobaczyłam w taniej księgarni "Dolinami rzek" Glogera, którego kojarzyłam jako autora Encyklopedii staropolskiej i miłośnika różnych ludów oraz obyczajów, pomyślałam, że to dla mnie. I czytanie jak najbardziej to przypuszczenie potwierdza. Gloger płynie z przyjacielem i orylem starą, cieknącą czajką, zbiera narzędzia łupane oraz starożytne skorupy, rysuje ruiny, zachwyca się przyrodą, litewskimi słowami, śpi po dusznych karczmach albo pod gwiazdami. W dodatku opisuje to wszystko z niewymuszonym dowcipem.
A na drutach letni Safran, który przy odrobinie szczęścia ma szansę przekształcić się drutami 2,5 w reglan, czyli mój pierwszy od góry sweterek:

Wspomagam się bardzo intensywnie kursem Intensywnie Kreatywnej oraz tabelką do dodawania oczek Intensywnie Kreatywnego Ślubnego. Reglan jest przepisowo osadzony na prowizorycznym łańcuszku (jak bardzo on jest przepisowy okaże się w czasie prucia) i przerabiany dżersejem, ale mam dla niego plan w postaci ażurowych muszelek lub listków.
Druty do zdjęcia zabezpieczone gustownymi zatyczkami, bo już kilka razy zauważyłam, że w ferworze pozowania robótki można ją wylać z kąpielą czyli zsunąć z drutów.

Safran z e-Dziewiarki i z mojej góry planów na lato. Góra wygląda tak:


Obmyślam w związku z tym różne sweterki bambusowe i lniane, a tymczasem czas leci i mija, niedawno minął razem z majówką. Bardzo pracowicie, albowiem postanowiłam wykorzystać ją na skończenie chusty. Pogoda była niezwykle sprzyjająca - szum deszczu za oknem i ogólnie ziąb.

Deszcz padał, ziąb ziębił, kłębek zanikał niepokojąco szybko, kwiatków przybywało, zaczął się border, z borderem dziesiątki nupków, mijały kolejne godziny z kolejnymi markerami aż wreszcie dnia drugiego zaczęłam zamykać trzysta pięćdziesiąt oczek szydełkiem. Bardzo przytomnie zabezpieczyłam wolny drugi drut i mozolnie w zapadającym zmroku zamykałam oczko za oczkiem. Jeszcze dwadzieścia, dziewiętnaście, piętnaście i w tedy nagle z rąk osłabłych dzierganiem wysunął się drut pierwszy i spadł bezgłośnie na dywan. Zamarłam. Drops Lace jest włóczką cudownie sprężystą, chusta jest robiona najrozmaitszymi ażurami, więc i uwolnione niespodziewanie oczka sprężyły się cudownie ożywione i wykręciły we wszystkie możliwe kierunki. Nie oddychając, z wizją prucia całej chusty, nabrałam oczka z lewej na jeden drut, oczka z prawej na drugi, oczka z środka na szydełko. A potem tylko poukładałam je mniej więcej kolejno i dobrnęłam do ostatniego oczka. Nic się nie spruło i cała chusta na pomarańczowym tle wygląda tak:



ona we fragmencie na czarnym tle i ja w połowie swojej okazałości wyglądamy tak:



A tutaj jeszcze niewyprasowana na tle starożytnego domu w "Dolinach rzek":


 Technicznie chusta waży prawie 100 gramów surowego Drops Lace, został maleńki kłębuszek, jest cudownie miękka i ślicznie połyskliwa oraz elegancka i żeby się w nią ubrać muszę chyba kupić bilet co najmniej do filharmonii.

I tradycyjnie jeszcze zakładka, tym razem  francuska zakładka prosto ze Szwecji:


17 komentarzy:

  1. Wszystko dziś u Ciebie wysmakowane, od książki poprzez "smakowite" robótki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka prawdziwie smaczna. :)Dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  2. Ależ pracowicie Ci minął weekend! Sweterek zapowiada się zacnie i zgodnie z prawidłami Intensywnej :) Chusta piekna! A mogę spytać co to za cudna włóczka ta granatowa ze stosiku? Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję. :) Włóczka to Nako Estiva 50% bambus 50% bawełna. Kupiona w pasmanterii Pająk w Łodzi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ zapasy, nic tylko dziergać :) Chusta wyszła pięknie, sama kiedyś ją zaczęłam robić, ale inne projekty ją wyparły więc czeka na lepsze czasy. Powodzenia z reglanem, na pewno się wszystko uda bo Intensywnie Kreatywna świetnie wszystko tłumaczy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo planów na lato. Co to za chabrowa włóczka? Też używam tabelki od Intensywnej, bardzo wygodna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona w naturze nie jest chabrowa, ale w nieco złamanym granacie. Trochę z szarym, bardzo przyjemny kolor. Nako Estiva 50% bambus 50% bawełna. :)

      Usuń
    2. Komputer przekłamuje kolory :). Z bambusa nigdy nie robiłam, chętnie przeczytam relacje z używania takiej włóczki :).

      Usuń
  6. Dziękuję! Toteż dziergam i dziergam. :) Zimowe góry też są i czekają.
    mam nadzieję, że reglan się uda, do tej pory wszystko z Kreatywną mi się udawało, wielkie dzięki dla jej dobroduszności. Chustę warto skończyć, to przyjemne uczucie popatrzeć sobie na nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przecudna ta chusta! Jak mgiełka. Książka trochę w nie moich gustach, chociaż kto wie... w sumie "Nad Niemnem" niby takie spokojne całkiem nieźle mi się czytało ;) A góry włóczek to strasznie zazdroszczę!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale ty pięknie piszesz! Fantastycznie się Ciebie czyta. I równie interesująco ogląda, bo chusta jest piękna. A filharmonia, to chyba niezły pomysł?

    OdpowiedzUsuń
  9. Zachęcająco wygląda ta Twoja gora planow na lato. Pozdrawiam Beata (z moda na bio)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ale duza ta gora :) I safrana duzo ;) A chusta sliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Glogera mam dwie inne pozycje i faktycznie książki pięknie wydane , a autor z pasją opowiada swoje historie, czytając Twoja przygodę ze zsuniętym drutem, przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo unikam lace dropsa, Tobie się udało i nie prułaś, a ja po zrobieniu 2/3 chusty z tikiem w oku prułam do końca, właśnie z podobnego powodu. Niemniej jednak chusta przepiękna! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz