wtorek, 20 maja 2014

Naturalnie ściągając

Dziś środa i wspólne dzierganie. Udziergało się u mnie mało, wpadłam kilka razy machinę czasu, która stanowi obiekt westchnień wielu, wielu pokoleń, ale przydarzona w czasie dziergania oznacza po prostu nie tyle powrót do czasów utraconego dzieciństwa, ale prucie i spotkanie oko w oko z kolejnym nabieraniem oczek.
Dalej Safran ściągaczem, więc układa się na jedzeniu wdzięcznie. Czytam "Historię naturalną i moralną jedzenia". Dobrze się czyta. Dużo ciekawostek. Dużo jedzenia. Duży przekrój czasowy. Dużo źródeł - jest i Pliniusz, i Juliusz Cezar, i Engels nawet. Denerwuje mnie tylko lekki chaos spowodowany nagromadzeniem wielu miejsc i odległych czasów na jednej stronie. I denerwuje mnie słoik miodu przyniesiony Demokrytowi. Nie przypuszczam bowiem, żeby Demokryt widział w swoim życiu słoik, który jest z definicji szklany i ma nakrętkę. Albo pokrywkę z gumką.
Sam słoik normalnie mnie nie denerwuje, wręcz przeciwnie nawet. Lubię patrzeć na wymyte słoiki napełniane śliwkami, wiśniami, zasypywane cukrem, wypełniane ogórkami, dekorowane koprem. Kwintesencja zbieractwa. No ale żeby Demokryt też miał słoik?






Zakładka do jedzenia naturalnie z jedzeniem:



I mój znoszony, ulubiony sweterek z ogonami na dole i rozwłóczonymi rękawkami, które się wzięły chyba z grubszych drutów. Mam nadzieję, bo tak dziergam, na razie czwórki, potem przesiadam się na dwa i pół i nastąpi chwila prawdy. 


Wszystkim dziękuję za odwiedziny, komentarze i życzę miłego dnia. :)

9 komentarzy:

  1. U mnie na pierwszym planie ksiazki biograficzne, może uda mi się kiedys siegnąc do Twojej propozycji.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm... książka po tytule wydawała mi się ciekawa, ale jak napisałaś o tym słoiku, to moja historyczna dusza aż zaskowyczała z bólu... Kto to wypuścił, że takie babole są... (ale zakładkę masz pyszną ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Podziwiam zacięcie do tego typu książek. Mi jakoś kojażą się z wykladowcą, który w ciągu jednych zajęć filozofi potrafił przeskoczyć od Platona do Hitlera w 45 minut nie wyjaśniwszy jasno do czego dąży.
    Sweter na pewno będzie ok a nawet jeśli nie to maszyna czasu nie jest taka zła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, człowiek czuje się zagubiony, no ale tutaj temat trochę wynagradza nagromadzenie postaci i czasów. Pozdrawiam serdecznie. :)

      Usuń
  4. Lubię książki, w których jest jedzenie! Tylko, że dużo jem w czasie ich czytania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tym słoikiem to faktycznie kogoś poniosło, tylko nie wiadomo czy autora czy tłumacza ;) A z powrotami już tak bywa, czasem powrót do początku bardzo dobrze robi całemu udziergowi, czego Ci oczywiście życzę z całego serca :)) Serdecznosci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podejrzenia, że to tłumacz. Po wpisaniu francuskiego pot zgłaszają się garnki, ale słoiki też.
      Z udziergiem mam wątpliwość czy łatwiej będzie raz jeszcze spruć, czy może siebie odchudzić kilka centymetrów. :)

      Usuń
  6. Moze mial sloik z gliny? ;-) ..ciekawa lektura :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ucieszył mnie ten Demokryt ze słoikiem miodu ;) Książka musi być naprawdę ciekawa.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz