niedziela, 18 sierpnia 2019

Byłam w Krakowie, ale wróciłam

Długi weekend spędziłam tak, jak powinno się spędzać długie weekendy, czyli wsiadłam w pociąg i pojechałam do syna i do synowej.


Pooglądałam figury starodawne:

i figury współczesne:

popatrzyłam na książki bukinistów. Kupiłam jedną, malutką za pięć złotych, więc się prawie nie liczy:

Kupiłam precle, bo nie wypada być w Krakowie i nie kupić precli:

Popatrzyłam na smoki i owce:

oraz na autobusy piętrowe:

na śmieszne pojazdy niewiadomego pochodzenia:

zrobiłam sobie selfi, bo wyjazd bez selfi się dziś nie liczy:

rozmarzyłam się nad pajdami ze smalcem:

oraz zwłaszcza nad smoczkami, ale nie kupiłam w ramach wyznawanego nieugięcie minimalizmu:

laleczek też nie kupiłam (no dobrze, teraz trochę żałuję):

ani z Bolesławca nic (nie było łatwo):


Serwetki postanowiłam sama zrobić:

a bez wałków się obejść:


Kraków bardzo urokliwy jest





więc pobyt był niezmiernie przyjemny. Trochę czytałam, trochę robiłam na drutach, przeważnie siedziałam na balkonie i patrzyłam na zielone liście. Długie weekendy są fajne i niech będą długie i często, czego sobie i Wam serdecznie życzę.
Dziękuję za odwiedziny i przemiłe komentarze, dobrego dnia! :))

16 komentarzy:

  1. Czajko, mam pytanie - czy, jak ponownie będziesz w moim mieście, zrobisz mi wielką przyjemność i zechcesz się ze mną spotkać :-) ? Porozmawiamy o książkach, drutach i o wszystkim, oprowadzę tu i tam i obwiozę po okolicy :-).
    Twoja wytrwała acz cicha czytelniczka
    Barbara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chętnie. :)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
    2. To bardzo się cieszę, daj znać na blogu jak będziesz się wybierać.
      Serdeczności !
      Barbara

      Usuń
    3. Ja też! Dziękuję ogromnie. :D

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Aż się rozczuliłam przy tych zdjęciach, bo przecież właśnie Kraków skradł mi córkę... Za miesiąc planuję tam się wybrać i obowiązkowo odnajdę stoisko z wałkami. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u mnie. Z wałkami jest taki broblem, że są bardzo drogie - taki mały kosztował 80 złotych. I nie do każdych ciastek się nadaję - ja kiedyś upiekłam ciastka stemplując je w wielkanocne zajączki - ciastka urosły i wzorków nie było widać. No ale mogłeam zaryzykować, bo taki stempelek nie był drogi. Z drugiej strony jakieś ciastka na pewno się udają - chyba muszą być podobne do herbatników. Na pierwszym zdjęciu widać trzy takie. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  4. Wałki mnie zaciekawiła do czego one są?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozwałkowuje się nimi ciasto, wykrawa ciasteczka i powinny się piec z takim wzorkiem - na pierwszym wałkowym zdjęciu widać trzy takie ciasteczka. :))

      Usuń
  5. Puszka u stóp starodawnej figury robi wrażenie całkiem współczesnej :)
    Napis przy selfie jest świetny :):):)
    Ja tam na szczęście na wszelkie smoczki i laleczki oraz inne ozdoby, z których później trzeba ścierać kurz jestem bardzo odporna (gorzej z magnesikami na lodówkę, ale je kupuję dla Mamy, więc się nie liczy :D )
    Takie wałki, choć w znacznie mniejszym wyborze, widziałam ostatnio w zwykłym sklepie z AGD. Ceny nie pamiętam, ale dam sobie guziki poobcinać, że były sporo tańsze (i to nie było w Krakowie).
    Jak będziesz następnym razem pod pomnikiem Mickiewicza, zadzwoń do mnie, oprowadzę Cię wokół niego przez telefon ;) Osobiście nie podjadę, bo mam za daleko :(
    A dlaczego nie ma zdjęcia wonnego placu obok Sukiennic, gdzie pasą się gołębie? Może już się nie pasą? Bardzo dawno tam nie byłam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi się spodobał. :D
      Ja niestety nie, w sklepach tracę w ogóle głowę - no ale okazuje się, że można jakoś sobie zakupy zekompensować zdjęciami.
      Ja mało zwiedzałam, tylko na krótko wyrwałam się w stronę Wawelu, więc placu nie zauważyłam. :)

      Usuń
    2. Może po prostu ten fragment rynku już nie śmierdzi :), w przeciwnym razie nawet gdybyś nie zauważyła, to byś poczuła, bo to jest tuż obok pomnika Mickiewicza. To było miejsce skumulowanego karmienia gołębi, a gołębie, jak wiadomo, do wc nie latają...

      Usuń
  6. Hasło z selfie rewelacyjne, podobnie jak serweta i wałki. W Krakowie byłam zaledwie pół dnia, więc nie wyczułam tej sławnej atmosfery - trzeba by było przynajmniej na długi weekend pojechać, ale ode mnie to cała Polska do przejechania z północy na południe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w takie miejsca to trzeba na długo. czas musi wolno płynąć. :))

      Usuń
  7. Krakow jest przepiekny, swietne zdjecia. Ciesze sie, ze mialas udany weekend z rodzina. Selfie jest boskie na tym napisie. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz